Średniowieczne ciekawostki z archiwów słowackich — wykład prof. Stanisława Sroki w Instytucie Słowackim

Jakie historie kryją średniowieczne dokumenty przechowywane w słowackich archiwach? Jak wyglądało codzienne życie mieszkańców dawnych miast i dworów oraz jakie wydarzenia zapisały się na kartach dawnych kronik? Odpowiedzi na te pytania będzie można poznać podczas wykładu prof. Stanisława Sroki organizowanego przez Instytut Słowacki w Warszawie.

Instytut Słowacki w Warszawie zaprasza na spotkanie poświęcone fascynującym odkryciom historycznym ukrytym w archiwach naszych południowych sąsiadów. Wykład pt. „Średniowieczne ciekawostki z archiwów słowackich” wygłosi prof. Stanisław Sroka — historyk i badacz dziejów Europy Środkowej oraz relacji polsko-węgiersko-słowackich.

Podczas wydarzenia uczestnicy będą mieli okazję poznać mniej znane historie i niezwykłe epizody z życia średniowiecznych mieszkańców terenów dzisiejszej Słowacji. Zachowane dokumenty, kroniki oraz archiwalne zapisy pozwalają spojrzeć na średniowiecze nie tylko przez pryzmat wielkich wydarzeń politycznych, ale również codziennych spraw, lokalnych konfliktów, obyczajów czy zaskakujących wydarzeń, które do dziś potrafią zadziwiać badaczy.

Wykład będzie także okazją do przybliżenia znaczenia archiwów jako źródeł wiedzy o wspólnej historii regionu Europy Środkowej. Prof. Stanisław Sroka opowie o najciekawszych znaleziskach archiwalnych oraz o tym, jak dawne dokumenty pomagają odtwarzać świat średniowiecznych miast, klasztorów i dworów.

Spotkanie skierowane jest zarówno do miłośników historii, jak i wszystkich zainteresowanych kulturą oraz dziedzictwem Słowacji i Europy Środkowej. Organizatorzy zapraszają wszystkich, którzy chcą odkryć mniej znane oblicze średniowiecza i poznać niezwykłe historie zachowane w archiwalnych źródłach.

Wydarzenie odbędzie się 28 maja 2026 roku o godz. 17:30 w Instytucie Słowackim w Warszawie przy ul. Krzywe Koło 12/14a. Wstęp wolny.

Łazik z powołania, włóczęga z wyboru. Najlepiej czuję się w ruchu – czy to na górskim szlaku, czy w płaskim terenie, gdzie jedyną „przeszkodą” bywa własna kondycja. Gdy akurat nie maszeruję, przesiadam się na dwa koła i udowadniam, że mięśnie to całkiem niezły silnik. Z równą ciekawością odkrywam miejsca spektakularne i te zupełnie niepozorne. Bo choć niektóre z nich „teoretycznie nie mają nic do zaoferowania”, praktyka pokazuje coś zupełnie innego: wystarczy się dobrze rozejrzeć albo zgubić właściwą drogę. Prywatnie mąż, ojciec i pełnoetatowy personel obsługi dwóch kotów, które od dawna wiedzą, kto rządzi w domu.

Opublikuj komentarz