Korona Szlaków Kampinosu 6/12: Kampinoski Dziki Zachód
Jak daleko na zachód można dotrzeć, nie opuszczając Kampinosu? Gdzie właściwie kończy się Puszcza Kampinoska? Czy jej granicę wyznacza ostatnie drzewo, granica parku narodowego, rzeka, a może miejsce, w którym leśne szlaki ustępują otwartemu krajobrazowi? W niedzielę 25 października ruszyliśmy, żeby sprawdzić to w terenie. Przed nami było ponad 25 kilometrów marszu, trzy potencjalne krańce Puszczy i ograniczony rychłym zachodem słońca czas na wykonanie zadania. Tak rozpoczęła się szósta wyprawa Korony Szlaków Kampinosu – „Kampinoski Dziki Zachód”.
Tym razem trasa była czymś więcej niż kolejnym szlakiem do przejścia. Otrzymaliśmy mapy, karty odkrywcy i konkretną misję: dotrzeć do wyznaczonych punktów, przeanalizować teren i ustalić, gdzie właściwie kończy się Kampinos. Po drodze mieliśmy poznać historię zachodniej Puszczy – dawnych kolei, Olędrów, walki z wodą, powodzi, wojny i osad, po których zostały dziś nieliczne ślady.
Piaski Królewskie – początek ekspedycji
9:00–9:20 | 0 km
Spotkaliśmy się w Piaskach Królewskich, na zachodnich rubieżach Kampinoskiego Parku Narodowego. To zupełnie inny Kampinos niż ten, który większość turystów zna z okolic Truskawia, Palmir czy Granicy. Mniej ludzi, mniej infrastruktury turystycznej, długie leśne drogi i rozległe przestrzenie. Zachodnia część Puszczy ma także odmienną historię: przez stulecia była obszarem intensywnej gospodarki leśnej, a jej obrzeża pozostawały związane z osadnictwem nadwiślańskim.
Przed wyruszeniem przypomnieliśmy sobie dotychczasowe etapy Korony Szlaków Kampinosu. Każda z pięciu wcześniejszych wypraw odsłaniała inne oblicze Puszczy: wydmy i bagna, leśne ostępy, tajemnice południowego Kampinosu, historię nieistniejących wsi i ślady walk partyzanckich. Teraz przyszła pora na zachód.
Parametry wyprawy nie pozostawiały wątpliwości co do jej charakteru. Mieliśmy do pokonania 25,5 kilometra, około sześciu godzin marszu i niespełna dwie godziny przeznaczone na postoje oraz poznawanie kolejnych miejsc. Planowane minimalne tempo przemieszczania się wynosiło około 4,5 km/h. Jesienią oznaczało to konieczność sprawnego działania. Nie mogliśmy pozwolić sobie na wielogodzinne zwiedzanie. Każdy przystanek musiał mieć określony cel, a każde opóźnienie mogło wpłynąć na realizację dalszej części wyprawy. O 9:20 ruszyliśmy na zachód.
Gorzewnica – kolejowy początek wyprawy
9:45–10:00 | 2,5 km
Pierwszym punktem na naszej trasie była dawna stacja Gorzewnica. Dziś trudno wyobrazić sobie, że tutejsze lasy były kiedyś przecinane przez linie kolejowe, którymi przewożono drewno, towary i pasażerów. Najważniejsza dla tych okolic była kolej sochaczewska, uruchomiona w 1922 roku. Jej powstanie wiązało się z odbudową gospodarczą regionu po I wojnie światowej. Wąskotorowa linia o rozstawie szyn 750 mm łączyła Sochaczew z Piaskami Królewskimi i Wyszogrodem. Przez dziesięciolecia służyła mieszkańcom oraz lokalnej gospodarce. Ostatecznie regularne przewozy pasażerskie zakończono 30 listopada 1984 roku.
Ale kolej sochaczewska nie była jedyną linią funkcjonującą w Kampinosie. Podczas I wojny światowej Niemcy rozpoczęli budowę kolejki leśnej o rozstawie torów 600 mm. Służyła ona do wywozu drewna z głębi Puszczy. Jej sieć obejmowała około 33 kilometrów torowisk, a ważnym punktem był tartak w Piaskach Królewskich. Tutaj drewno przeładowywano i kierowano dalej. Kolejka leśna zakończyła działalność na początku lat sześćdziesiątych XX wieku.
W historii Kampinosu funkcjonowała również kolej młocińska, której budowę rozpoczęto w 1919 roku. Łączyła rejon Warszawy Gdańskiej z okolicami Palmir i służyła między innymi transportowi związanemu z zapleczem wojskowym. Jej działalność zakończyła się podczas II wojny światowej. W ten sposób na terenie Puszczy funkcjonowały trzy odmienne systemy kolejowe – przemysłowy, pasażerski i wojskowy. Ich pozostałości przypominają, że dzisiejszy park narodowy był niegdyś miejscem intensywnej działalności gospodarczej.
Z Gorzewnicą wiązał się również ważny element naszej ekspedycji. Kolej sochaczewska docierała w te okolice, a współcześnie zabytkowe pociągi turystyczne kursują na zachowanym odcinku do Wilcz Tułowskich. Czy jednak koniec linii kolejowej można uznać za zachodni kraniec Kampinosu? Na razie pozostawiliśmy to pytanie bez odpowiedzi, bo przed nami było jeszcze ponad 20 kilometrów.
Famułki Królewskie – kontrola sytuacji
11:00–11:10 | 6,5 km
Po kolejnych kilometrach dotarliśmy do Famułek Królewskich i był to pierwszy istotny punkt kontrolny wyprawy. Sprawdziliśmy mapę, przebieg trasy, czas operacyjny oraz kondycję uczestników. Zasadnicza część ekspedycji wciąż znajdowała się przed nami. Musieliśmy dotrzeć do trzech kolejnych punktów, a następnie wrócić do Piasków Królewskich.
W Famułkach zaczęliśmy również przygotowywać się do spotkania z zupełnie inną historią zachodniego Kampinosu. Historią ludzi, którzy przez stulecia zamieszkiwali tereny nadwiślańskie, przekształcając podmokłe obszary w gospodarstwa, łąki i pastwiska. Historią Olędrów.
TRASA 6. WYCIECZKI KORONY SZLAKÓW KAMPINOSU
Olędrzy – ludzie, którzy nauczyli się żyć z wodą
Początki osadnictwa olęderskiego na ziemiach polskich sięgają XVI wieku. Pierwsi osadnicy przybywali przede wszystkim z Niderlandów, gdzie reformacja i prześladowania religijne skłaniały część społeczności protestanckich do poszukiwania nowych miejsc zamieszkania. Wśród przybyszów znajdowali się menonici, wywodzący się z nurtu anabaptystycznego. Początkowo osiedlali się głównie na Żuławach Wiślanych, ale z czasem osadnictwo na prawie olęderskim rozprzestrzeniło się wzdłuż Wisły, docierając również na tereny sąsiadujące z Kampinosem.
W późniejszych stuleciach Olędrami nazywano nie tylko przybyszów z Niderlandów, ale również osadników pochodzenia niemieckiego i innych mieszkańców gospodarujących na podobnych zasadach. Wyróżniał ich przede wszystkim sposób organizacji życia. Osadnicy byli zazwyczaj ludźmi osobiście wolnymi, a ich obowiązki wobec właściciela ziemi określały umowy czynszowe. Wspólnoty posiadały własne zasady samorządu i współodpowiedzialności za utrzymanie infrastruktury. Największym wyzwaniem była jednak Wisła.
Olędrzy osiedlali się na terenach regularnie zalewanych, które wymagały szczególnych umiejętności gospodarowania. Budowali domy na sztucznych wyniesieniach, nazywanych terpami. Kopali rowy odwadniające, utrzymywali przepusty i niewielkie wały. Sadzone przy gospodarstwach wierzby stabilizowały grunt, a ich gałęzie znajdowały liczne zastosowania. Charakterystyczna była również zabudowa, w której część mieszkalna i gospodarcza mogły znajdować się pod jednym dachem. Nie chodziło wyłącznie o ochronę przed powodzią. Wylewy Wisły pozostawiały żyzne osady, dzięki którym nadwiślańskie łąki i pastwiska mogły być bardzo wydajne. Woda była zagrożeniem, ale jednocześnie podstawą funkcjonowania gospodarstw, a Olędrzy nie tyle pokonali Wisłę, ile nauczyli się żyć w rytmie jej wezbrań.
Zbliżając się do Wilcz Tułowskich, mogliśmy coraz lepiej rozumieć, dlaczego właśnie tutaj rozwinęło się tego rodzaju osadnictwo.
Wilcze Tułowskie – pierwszy kraniec Puszczy
12:10–12:30 | 11 km
Po pokonaniu 11 kilometrów dotarliśmy do Wilcz Tułowskich, a rzed nami znajdował się pierwszy z trzech potencjalnych krańców Puszczy. Wyciągnęliśmy karty odkrywcy i mapy. Musieliśmy ustalić, gdzie dokładnie się znajdujemy, porównać przebieg szlaków i ocenić otaczający nas krajobraz.
W tym miejscu kończy się zachowany odcinek kolei sochaczewskiej wykorzystywany przez turystyczne pociągi muzealne. To także obszar, w którym leśny krajobraz stopniowo przechodzi w otwarte tereny związane z doliną Wisły. Czy oznacza to, że właśnie tutaj kończy się Puszcza? Odpowiedź zależała od przyjętych kryteriów.
Jeżeli granicę wyznaczymy na podstawie infrastruktury kolejowej, otrzymamy jeden punkt. Jeśli poszukamy końca zwartego lasu, może się okazać, że trzeba iść dalej. A przecież granice parku narodowego, kompleksu leśnego i historycznego zasięgu osadnictwa nie muszą się pokrywać. Pierwszy punkt nie przyniósł więc ostatecznego rozstrzygnięcia, pozwolił jednak sformułować kolejne pytania. Przed nami znajdowały się jeszcze dwa miejsca, które miały pomóc w rozwiązaniu zadania. Po sprawdzeniu czasu i kondycji grupy ruszyliśmy dalej.
Most na Kanale Kromnowskim – drugi kraniec
13:15–13:30 | 14,5 km
Po kolejnych 3,5 kilometra dotarliśmy do mostu na Kanale Kromnowskim. Był to drugi punkt kontrolny i zarazem kolejny kandydat na zachodni kraniec Puszczy. Tutaj granica nabierała bardziej wyrazistego charakteru: kanał, most, kończący się zwarty las i otwierający się krajobraz nadwiślański tworzyły miejsce, w którym można było bezpośrednio zaobserwować przejście między dwoma odmiennymi środowiskami. Zatrzymaliśmy się, aby przeanalizować mapę i sytuację terenową. Czy to właśnie tutaj kończy się Kampinos?
Z perspektywy krajobrazowej miejsce miało szczególne znaczenie, ale Kanał Kromnowski nie był wyłącznie elementem geografii. Stanowił również część rozbudowanego systemu gospodarowania wodą, który przez stulecia przekształcał zachodnią część Puszczy i jej nadwiślańskie obrzeża. Historia tego krajobrazu wiązała się z działalnością Olędrów, późniejszymi pracami melioracyjnymi oraz próbami ochrony okolicznych terenów przed powodziami. Woda, która umożliwiała rozwój osadnictwa, potrafiła również w ciągu kilku godzin zniszczyć dorobek całych pokoleń. Do tej historii mieliśmy wrócić podczas drogi powrotnej, na razie przed nami pozostawał trzeci, ostatni punkt ekspedycji.
Cmentarz kolonistów – trzeci kraniec
13:45–14:15 | 15 km
Po pokonaniu około 15 kilometrów dotarliśmy do dawnego cmentarza osadników. To miejsce różniło się od dwóch poprzednich: nie było tutaj wyraźnej granicy lasu ani końca infrastruktury. Był za to ślad społeczności, która przez stulecia kształtowała zachodni Kampinos i dolinę Wisły. Właśnie tutaj zakończyliśmy opowieść o Olędrach.
Ich osadnictwo rozwijało się przez kolejne pokolenia, ale XIX i XX wiek przyniosły głębokie przemiany. Uwłaszczenie chłopów w 1864 roku zmieniło stosunki własnościowe i gospodarcze na ziemiach Królestwa Polskiego. Podczas I wojny światowej część mieszkańców pochodzenia niemieckiego została objęta przymusowymi przesiedleniami w głąb Rosji, najbardziej dramatyczne wydarzenia nastąpiły jednak w czasie II wojny światowej i bezpośrednio po jej zakończeniu. Wojna, okupacja niemiecka, a następnie ucieczki, ewakuacje i powojenne wysiedlenia doprowadziły do zaniku wielu dawnych społeczności olęderskich. Pozostały po nich cmentarze, fundamenty, stare drzewa, układ dróg i ślady urządzeń wodnych.
Miejsca takie jak to przypominają, że dzisiejszy krajobraz nie zawsze był pusty i zalesiony. Tam, gdzie obecnie widzimy drzewa i zarośla, niegdyś znajdowały się domy, gospodarstwa, pola i drogi łączące sąsiednie osady. Dawny cmentarz stał się dla naszej ekspedycji trzecim rodzajem krańca Puszczy – krańcem historycznym i kulturowym. Po raz ostatni przeanalizowaliśmy mapy: mieliśmy za sobą trzy punkty i trzy różne sposoby rozumienia zachodniej granicy Kampinosu. Teraz trzeba było podjąć decyzję dotyczącą powrotu. Było już po godzinie 14:00, a do Piasków Królewskich pozostawało około 10,5 kilometra.
Droga powrotna – Kanał Kromnowski i historia wielkiej powodzi
Po 14:15 | Powrót w kierunku Piasków Królewskich
Rozpoczęliśmy powrót. Za nami pozostawała zasadnicza część zadania terenowego, a przed nami – długa droga do bazy. Czas nabierał teraz szczególnego znaczenia. Październikowy dzień był krótki, a po piętnastu kilometrach marszu trzeba było jeszcze zachować siły na kolejne dziesięć.
Na trasie powrotnej ponownie znaleźliśmy się w krajobrazie związanym z Kanałem Kromnowskim. To tutaj wróciliśmy do historii gospodarki wodnej zachodniego Kampinosu. Przez stulecia Wisła zmieniała swój bieg, tworzyła starorzecza, zalewała łąki i gospodarstwa. Ludzie próbowali ograniczać skutki powodzi, budując wały, kanały i urządzenia odwadniające, ale nie zawsze byli w stanie przeciwstawić się sile rzeki. Jednym z najbardziej dramatycznych wydarzeń była powódź w 1947 roku.
Po wyjątkowo mroźnej zimie nastąpiła gwałtowna odwilż. Ruszający lód tworzył na Wiśle zatory, powodując spiętrzenia wody. W rejonie Wyszogrodu doszło do poważnych zniszczeń infrastruktury przeciwpowodziowej: woda zalała rozległe obszary nadwiślańskie, zagrażając również terenom zachodniego Kampinosu. Dla mieszkańców oznaczało to zniszczone gospodarstwa, zalane pola i konieczność odbudowy. Powódź przypomniała, że nawet rozbudowany system wałów i kanałów nie daje całkowitej kontroli nad rzeką.
W następnych dziesięcioleciach rozwijano infrastrukturę hydrotechniczną, ale stopniowo zmieniało się także podejście do roli wody w przyrodzie. Dziś jednym z najważniejszych problemów Kampinoskiego Parku Narodowego jest utrzymanie odpowiednich stosunków wodnych i przeciwdziałanie przesuszaniu siedlisk. Historia dawnych osadników, kanałów i powodzi pozwala lepiej zrozumieć, dlaczego jest to tak trudne zadanie.
Bobry – naturalni inżynierowie krajobrazu
Dalszy odcinek drogi powrotnej.
Opowieść o wodzie prowadziła do jeszcze jednego bohatera zachodniego Kampinosu – bobra europejskiego. Dawniej zwierzęta te były intensywnie odławiane i niemal całkowicie zniknęły z wielu obszarów Polski. Dzięki ochronie i działaniom związanym z odbudową populacji bobry powróciły również do Kampinosu. Ich działalność można rozpoznać po charakterystycznie ściętych drzewach, żeremiach, norach i tamach. Bobry przekształcają lokalne stosunki wodne, spowalniając odpływ i tworząc rozlewiska. Dzięki temu zwiększają retencję wody i sprzyjają powstawaniu nowych siedlisk. Ich obecność bywa jednak również źródłem konfliktów z człowiekiem, szczególnie w pobliżu dróg, przepustów i użytkowanych gruntów.
W zachodnim Kampinosie stanowi to interesujący kontrast. Przez stulecia ludzie próbowali odprowadzać wodę, aby uzyskać tereny nadające się do zamieszkania i gospodarowania. Bobry działają w przeciwnym kierunku – zatrzymują wodę i przekształcają otoczenie zgodnie ze swoimi naturalnymi potrzebami. W ten sposób historia gospodarki wodnej zatoczyła koło. Tymczasem nasza ekspedycja kontynuowała marsz.
Piaski Królewskie – wojenny epizod z 1944 roku
Końcowy odcinek powrotu.
Zbliżając się do Piasków Królewskich, wróciliśmy do historii miejsca, w którym rozpoczęliśmy wyprawę. Tym razem nie chodziło już o kolej i gospodarkę leśną, ale o wydarzenia z września 1944 roku. W czasie Powstania Warszawskiego Puszcza Kampinoska była ważnym obszarem działalności Grupy „Kampinos” Armii Krajowej. Jednym z celów partyzanckich akcji stał się tartak w Piaskach Królewskich, wykorzystywany przez niemieckiego okupanta.
Żołnierze AK przeprowadzili uderzenie na zakład i jego ochronę, doprowadzając do zniszczenia części infrastruktury oraz zgromadzonych zapasów drewna. Niemcy odpowiedzieli represjami wobec ludności cywilnej. Historia ta przypomina, że wojna w Kampinosie nie ograniczała się do najbardziej znanych bitew i miejsc pamięci, rozgrywała się również przy tartakach, leśnych drogach i w niewielkich osadach.
Piaski Królewskie, które rano poznawaliśmy jako dawny ośrodek gospodarki leśnej, pod koniec wyprawy odsłoniły swoje wojenne oblicze.
Ostatnie kilometry – powrót do bazy
Odcinek końcowy
Po przekroczeniu dwudziestego kilometra najważniejszy był już marsz. Za nami znajdowały się wszystkie punkty ekspedycji, a przed nami ostatnie kilometry leśnych dróg. Zmęczenie narastało, a jesienny dzień zbliżał się do końca i w takich chwilach najpełniej ujawniał się ekspedycyjny charakter wyprawy.
Nie chodzi już o kolejne informacje ani dodatkowe atrakcje. Liczy się konsekwencja, utrzymanie odpowiedniego tempa i bezpieczne doprowadzenie całej grupy do celu, a każdy kilometr przybliżał nas do Piasków Królewskich. Tam, gdzie rano rozpoczęliśmy poszukiwanie zachodniego krańca Kampinosu, mieliśmy zakończyć szósty etap Korony Szlaków Kampinosu.
Piaski Królewskie – podsumowanie ekspedycji
Powrót z ekspedycji: 16:05 | 26 km
Tuż przed zakończeniem marszu przyszedł czas na podsumowanie. Wyruszyliśmy z pytaniem o zachodni kraniec Puszczy Kampinoskiej. Dotarliśmy do trzech punktów, które pozwoliły spojrzeć na ten problem z różnych perspektyw.
- Wilcze Tułowskie wskazały nam granicę związaną z infrastrukturą i stopniową zmianą krajobrazu.
- Most na Kanale Kromnowskim pozwolił przyjrzeć się przejściu pomiędzy zwartym lasem a otwartymi terenami doliny Wisły.
- Dawny cmentarz kolonistów przypomniał natomiast o historycznym i kulturowym wymiarze zachodnich rubieży Kampinosu.
Każde z tych miejsc opowiadało inną historię, ale nie oznacza to, że wszystkie wyznaczają tę samą granicę. Przeciwnie, bo zachodni kraniec Kampinosu nie jest wyłącznie punktem na mapie. To miejsce spotkania różnych krajobrazów, historii i sposobów życia.
W ciągu jednego dnia poznaliśmy zachodni Kampinos jako teren dawnych kolei, osadnictwa olęderskiego, walki z wodą i przemian przyrodniczych. Przekonaliśmy się również, że historia Puszczy nie ogranicza się do dziejów lasu. To także historia ludzi, którzy przez stulecia mieszkali na jego obrzeżach, korzystali z jego zasobów, przekształcali otoczenie, a ostatecznie pozostawili po sobie ślady, które dzisiaj trzeba umieć odnaleźć.
KSK 6/12 – szósta wyprawa za nami
„Kampinoski Dziki Zachód” był wyprawą z konkretnym celem, ograniczonym czasem i zadaniem wymagającym samodzielnej obserwacji terenu. Nie wystarczyło pokonać trasy: trzeba było korzystać z map, kontrolować czas, analizować krajobraz i docierać do miejsc, których znaczenie nie zawsze jest widoczne na pierwszy rzut oka.
Właśnie w tym tkwił sens ekspedycji. Bo:
- Historia dawnych kolei staje się bardziej zrozumiała, kiedy przemierzamy miejsca, przez które niegdyś przebiegały tory.
- Opowieść o Olędrach nabiera znaczenia, gdy znajdujemy się w krajobrazie, który przez stulecia kształtowali.
- A pytanie o granice Puszczy przestaje być abstrakcyjne, kiedy sami próbujemy je odnaleźć.
Sześć wypraw za nami. Sześć kolejnych przed nami, a to oznacza następne fragmenty Puszczy, kolejne historie i miejsca, do których nie zawsze prowadzą najpopularniejsze szlaki. Bo Kampinos nie kończy się tam, gdzie kończy się znana droga. Czasem właśnie tam zaczyna się prawdziwa ekspedycja.
Odkrywaj Kampinos inaczej.










































































































Jeden komentarz